Też to czujesz?
Czy masz czasem wrażenie, że wciąż dajesz – czas, uwagę, troskę – a nie dostajesz tego samego w zamian? Że to Ty zawsze piszesz pierwsza/y, inicjujesz spotkania, troszczysz się… a z drugiej strony cisza? Czy wchodzisz w relacje, w których Twoje potrzeby schodzą na dalszy plan? Jeśli tak – nie jesteś sam/a.
Schemat dawcy – kiedy troska staje się pułapką
Niektórzy z nas – częściej kobiety, ale i mężczyźni – od najmłodszych lat uczą się, że ich wartość zależy od tego, ile dają z siebie innym. Gotowanie, troska, czułość, wsparcie – dawanie przyjemności partnerowi, dzieciom, bliskim – często kosztem własnych potrzeb. Z zewnątrz wygląda to jak bezwarunkowa miłość. W środku – to często lękowa więź emocjonalna, potrzeba zasłużenia na uwagę, lęk przed odrzuceniem.
Rola ojca – pierwsze zwierciadło wartości
To, jak kształtuje się nasza tożsamość i zdolność do tworzenia zdrowych relacji, zaczyna się w dzieciństwie. Dla wielu kobiet i mężczyzn ogromne znaczenie ma to, jak ojciec mówił do nich i o nich. Czy widział w córce mądrą, piękną osobę? Czy słuchał? Czy był obecny? Czy szanował matkę? Jego słowa (lub ich brak) zapadają głęboko w psychikę.
Córka, która słyszała: „Nie przesadzaj”, „Nie wymyślaj”, „Nie jesteś wystarczająco dobra”, „Jesteś nikim” może jako dorosła kobieta nie wierzyć w komplementy, nie ufać uczuciom partnera, wciąż szukać dowodów na swoją wartość. Syn z kolei może uczyć się, że emocje to słabość, a bliskość oznacza zagrożenie.
Kiedy relacja staje się jednostronna
Z czasem osoby o takim doświadczeniu zaczynają tworzyć relacje, w których ich główną rolą jest ratowanie, wspieranie, dostosowywanie się. To, co może wydawać się bezinteresowną troską, to często schemat współuzależnienia – potrzeba dawania tak silna, że zapominamy o sobie.
Piszesz pierwsza. Dzwonisz. Proponujesz spotkania. W łóżku jesteś tą stroną, która daje przyjemność, nie zawsze otrzymując ją w zamian. Niby z własnej woli, ale z nadzieją, że ktoś wreszcie odwzajemni. Że się domyśli. Że też zacznie się troszczyć. A on/ona? Wraca wtedy, kiedy ma potrzebę. Pisze, gdy brakuje mu/jej uwagi. Nie daje – tylko bierze.
Zaburzenia tożsamości w relacjach
To, co może nas szczególnie uwierać w takich układach, to zaburzone poczucie tożsamości. Kim jestem w tej relacji? Co mnie definiuje? Czy mam prawo prosić, oczekiwać, odmawiać? Jeśli przez całe życie byliśmy w roli „tej dobrej”, „tego dzielnego”, „ratownika” – trudno nagle zacząć mówić o swoich potrzebach. Zmiana nie następuje po przeczytaniu jednego tekstu. To proces – często trudny, żmudny i samotny.
Czy każdy narcyz jest zły?
Nie. Ale warto zadać sobie pytanie: czy osoba, którą kochasz, naprawdę Cię widzi? Czy widzi Twoje potrzeby? Czy jest gotowa budować z Tobą relację opartą na wzajemności?
Związek z osobą narcystyczną nie zawsze musi oznaczać koniec. Czasem można go odbudować, jeśli obie strony są gotowe do rozmowy, zmiany i nauki nowych sposobów bycia razem. Ale jeśli jesteś jedyną osobą, która się stara – to już nie jest relacja. To jednostronne pole walki.
Jak wyjść z tego schematu?
-
Zbuduj świadomość. Zrozum, skąd bierze się Twoja potrzeba dawania.
-
Pracuj nad poczuciem własnej wartości – niezależnym od tego, co mówią i robią inni.
-
Ucz się stawiać granice, nawet jeśli czujesz lęk.
-
Rozpoznaj, co naprawdę jest wzajemnością, a co tylko iluzją związku.
-
Skorzystaj z pomocy specjalisty – terapia indywidualna, grupy wsparcia, literatura.
I najważniejsze:
Zasługujesz na relację, w której jesteś widziana/y. Nie tylko potrzebna/y.
To nie jest droga na skróty. Ale to droga, która prowadzi do Ciebie. Do relacji, która daje siłę, a nie ją odbiera. I choć może potrwać, zanim poczujesz się w niej bezpiecznie i prawdziwie – warto.
#DoCelu #PaulinaProsto #PaulinaIgielska #relacje #schematdawcy #współuzależnienie #asertywność #psychologiarelacji #budowaniewięzi #wartości