Wiele osób myśli, że doradztwo zawodowe zaczyna się od dokumentów.
Od CV. Od listu motywacyjnego. Od rozmowy kwalifikacyjnej.
A prawda jest taka, że najczęściej zaczyna się zupełnie gdzie indziej.
Zaczyna się od człowieka, który siada naprzeciwko i mówi cicho:
„Nie wiem, w którą stronę iść.”
Zaczyna się od kobiety, która ma doświadczenie, szkołę, kompetencje…
ale nie ma już wiary, że one cokolwiek znaczą.
Zaczyna się od perfekcjonizmu, który nie jest ambicją, tylko blokadą.
Od stresu, który paraliżuje.
Od poczucia, że wszystko już było, a przyszłość nie jest dla mnie.
I wtedy doradztwo zawodowe przestaje być „zawodowe”.
Staje się ludzkie.
Bo zanim człowiek zacznie szukać pracy, musi najpierw zacząć szukać siebie.
Zanim zbudujemy strategię, trzeba posprzątać
Ja często mówię, że moja praca zaczyna się od sprzątania.
Nie z dokumentów.
A z lustra.
Bo wiele uczestniczek przychodzi do mnie z potencjałem, który jest realny, namacalny, konkretny…
ale one go nie widzą.

Patrzą na siebie przez brudne lustro:
-
krytyki z przeszłości
-
porażek
-
złych relacji
-
długiej przerwy w pracy
-
samotności
-
trudnych doświadczeń
-
życia, które nauczyło je bardziej przetrwania niż sprawczości
I zanim powiemy światu „oto ja”, musimy najpierw powiedzieć to sobie.
Nie zaklinamy rzeczywistości. Odkrywamy ją.
To nie jest coachingowe „jesteś zwyciężczynią”.
To jest proces, w którym nazywamy rzeczy po imieniu:
-
mam trudność z asertywnością
-
boję się krytyki
-
stres mnie zamyka
-
perfekcjonizm sprawia, że stoję w miejscu
-
czasem nie wierzę, że zasługuję
I dopiero wtedy dzieje się magia.
Nie ta instagramowa.
Tylko prawdziwa:
kiedy człowiek przestaje udawać, a zaczyna rozumieć siebie.
Bo dopiero kiedy widzimy swoje słabości, możemy zbudować spójną tożsamość.
Nie maskę.
Siebie.
Mocne strony to nie hasła. To narzędzia.
W projektach takich jak IGŁA pracujemy na konkretach.
Nie na afirmacjach.
Szukamy odpowiedzi:
-
kim jestem?
-
co jest moim talentem?
-
co jest moją wartością?
-
czego nie chcę już powtarzać?
-
w jakim środowisku ja naprawdę rozkwitam?
Ćwiczymy:
-
rozmowę kwalifikacyjną
-
mowę ciała
-
język korzyści
-
komunikację bez przepraszania za istnienie
-
stawianie granic
-
decyzje zawodowe zgodne z temperamentem i predyspozycjami
Bo CV nie daje pracy.
Pracę daje kobieta, która potrafi powiedzieć:
„Wiem, co wnoszę.”

Nie jesteś zupą pomidorową
Jednym z ważniejszych momentów jest ten, kiedy uczestniczka rozumie:
Nie muszę się podobać wszystkim.
Nie jestem zupą pomidorową, żeby każdy mnie lubił.
Nie muszę być wersją z makaronem i ryżem jednocześnie.
Nie muszę dopasowywać się do każdej opinii.
Moim zadaniem jest być sobą.
A praca ma być miejscem, które tę wersję mnie uniesie.
Nie złamie.
Sukces nie ma cudzej twarzy. Ma Twoje imię.
Czasem ktoś mówi do mnie:
„To dzięki Tobie.”
A ja wtedy myślę:
Nie!
To dzięki Tobie!
Bo to Ty podnosisz się z podłogi.
To Ty płaczesz.
To Ty idziesz na rozmowę.
To Ty wysyłasz aplikację mimo lęku.
To Ty zaczynasz wierzyć w siebie, choć przez lata słyszałeś/łaś inaczej.
Ja jestem drogowskazem.
Ja tylko pokazuję:
„Tu jesteś. Tu możesz iść.”
Ale kroki są Twoje.
Nie masz wpływu na to, co było. Masz wpływ na to, co będzie.
Najpiękniejszy moment nie jest wtedy, kiedy pojawia się umowa o pracę.
Najpiękniejszy moment jest wcześniej.
Kiedy człowiek zaczyna myśleć przyszłościowo.
Kiedy z osoby żyjącej w przeszłości staje się osobą, która planuje.
Kiedy mówi:
„To dopiero początek.”
Bo prawda jest taka, że przed nimi często jeszcze wiele lat pracy nad sobą.
Pokochania siebie bez poklasku.
Akceptacji siebie bez aprobaty innych.
Ale pierwszy krok jest najważniejszy.
Bo on uruchamia ruch.
A moja rola?
Moja rola jest prosta.
Najpierw sprzątam.
Później wyznaczam.
A potem patrzę, jak oni idą.
Wyprostowani.
Z inną mową ciała.
Z innym głosem.
Z innym „JA”.
I wtedy wiem, że moja praca działa.
Nie dlatego, że zmienia CV.
Tylko dlatego, że zmienia człowieka.

I jeszcze jedno.
To wsparcie nie jest tylko dla kobiet.
Choć kobiety częściej mówią głośno, częściej płaczą na spotkaniach, częściej piszą po zakończeniu projektu:
„Dziękuję, zaczęłam żyć.”
To mężczyźni również tu są.
Tylko oni częściej przychodzą ciszej.
Częściej nie mówią, że im trudno.
Częściej wszystko muszą „ogarnąć sami”.
Społeczeństwo wciąż jeszcze nie dojrzało do tego, żeby powiedzieć wprost:
mężczyzna też może potrzebować wsparcia.
Mężczyzna też może się zgubić.
Mężczyzna też może stanąć w miejscu.
I doradztwo zawodowe nie odbiera siły.
Ono ją przywraca.
Bo pewność siebie nie bierze się z udawania.
Pewność siebie bierze się z fundamentu.
Z tego momentu, kiedy człowiek przestaje iść po omacku,
a zaczyna wiedzieć:
kim jest,
co potrafi,
co wnosi,
dokąd zmierza.
Dlatego przestańmy szeptać.
Mówmy głośno:
Wsparcie nie jest oznaką słabości.
Wsparcie jest oznaką odwagi.
A każda historia, która zaczyna się od:
„Nie wiem, czy dam radę…”
może skończyć się zdaniem:
„Wiem, że to dopiero początek.”
A jeśli mam zostawić Ci jedno zdanie na drogę, to będzie ono proste:
nie musisz być gotowa. Wystarczy, że ruszysz. Reszta przyjdzie po drodze.

#docelu #PaulinaProsto #PaulinaIgielska #DoradztwoZawodowe
#rozwójosobisty #zmianazawodowa #nowapraca #szukaniepracy
#pewnośćsiebie #motywacja #kobiety #aktywizacjazawodowa
#wsparciepsychologiczne #silawkobiecie #kariera #coachingkariery
#pracamarzeń #przyszlość #asertywność #perfectionism
#mentoring #rozmowakwalifikacyjna #cv #listmotywacyjny
#zdrowiepsychiczne #odwaga
Bo zanim pojawi się rozmowa kwalifikacyjna, musi pojawić się coś trudniejszego:
poczucie, że mam prawo ruszyć.
