(kiedy gil wchodzi za mocno)
Są takie dni, kiedy nie masz depresji.
Nie masz życiowego kryzysu.
Nie rozpadasz się psychicznie.
Ty po prostu… masz katar.
Taki prawdziwy.
Taki, co zabiera godność, energię i chęć do życia.
Taki, co sprawia, że czujesz się jakbyś była po walce z tygrysem, mimo że walczyłaś tylko z własnym nosem.
I nagle wszystko jest cięższe.
Ręka ciężka.
Noga ciężka.
Myśli ciężkie.
A świat dalej oczekuje, że będziesz działać.
Bo przecież „to tylko przeziębienie”.
No właśnie.
KO. Nokaut.
Kobieta, która na co dzień ogarnia wszystko:
dzieci, pracę, dom, projekty, zakupy, życie…
Nagle leży.
W dresie, z potarganymi włosami, z oczami jak królik po maratonie.
I w głowie nie ma „odpoczywam”.
W głowie jest:
-
mogłam zrobić więcej
-
zmarnowałam dzień
-
powinnam się podnieść
-
coś trzeba ogarnąć
Bo przecież jak człowiek leży… to znaczy, że nie działa.
A to nieprawda.
Ty nie jesteś leniwa. Ty się regenerujesz.
Odpoczynek to nie jest nagroda za produktywność.
Odpoczynek to jest proces biologiczny.
To jest układ odpornościowy, który mówi:
„Teraz ja pracuję. Ty masz tylko nie przeszkadzać.”
To jest ciało, które robi swoje.
To jest regeneracja.
Leżenie to też robota.
Dlaczego odpoczynek boli bardziej niż choroba?
Bo wiele z nas wychowało się w trybie:
„jak jesteś w domu, to sprzątnij”
„jak jesteś chora, to chociaż zrób coś pożytecznego”
„nie przesadzaj”
„inni mają gorzej”
I potem zostaje taki odruch:
Jak nie działam, to coś ze mną nie tak.
Nie.
To nie lenistwo.
To zmęczenie systemu, który za długo był na pełnej gotowości.
Kiedy kobieta ma gilowy nokaut, to jest moment prawdy.
I teraz kilka zdań do Panów.
Panowie.
Jeśli kobieta obok Was ma KO…
To nie jest czas na:
-
„oj tam, przejdzie”
-
„weź się przykryj”
-
„ja też kiedyś miałem katar”
Nie.
To jest Wasz moment.
Moment męskości.
Ale nie tej z TikToka.
Tylko tej prawdziwej.
Zrób herbatę.
Przynieś termofor.
Przytul ją kocysiem.
Zamów pizzę.
Ona i tak nie czuje smaku, więc nie będzie komentować, że przesoliłeś.
Pozwól jej przez chwilę być słabszą.
Nie musi być dzielna cały czas.
Bo właśnie wtedy, gdy jesteś czuły, troskliwy, obecny…
Pokazujesz swoją siłę.
A kobieta czuje się bezpieczna.
I tego potrzebuje bardziej niż leków.
A Ty moja droga? Ty sobie dziś powiedz jedno zdanie:
Nie jestem leniwa. Jestem w regeneracji.
Nie musisz nic udowadniać.
Nie musisz być silna.
Nie musisz ogarniać.
Gil minie.
A Ty wrócisz.
Znowu.
Tylko tym razem… daj sobie jeden dzień łaski.
Jeśli czytasz to teraz z chusteczką w ręce i poczuciem winy w głowie…
To ja Ci mówię:
Leż. Oddychaj. To wystarczy.
#PaulinaProsto
#PaulinaIgielska
#DoradztwoPsychospołeczne
#regeneracja
#kobietawchorobie
Nie musisz być silna.
